• Nieodmiennie problematyczna polskość (druga połowa stycznia w kulturze)

    Najciekawszymi premierami literackimi i teatralnymi w drugiej połowie stycznia okazały się dzieła rozważające status poezji (oraz poetów) w kontekście niedającego się wyminąć, ominąć, zneutralizować żywiołu polskości. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Podglądactwo (pierwsza połowa stycznia 2018 roku w kulturze)

    Wspólnym mianownikiem najciekawszych, moim zdaniem, wydarzeń kulturalnych pierwszej połowy stycznia są z komizm oraz wątki obyczajowe, a zatem podglądactwo, ale z dystansem i autoironią. CZYTAJ WIĘCEJ
  • "Manifesto" - kolejny kres nowoczesnych narracji o rzeczywistości

    „Manifesto” to film Juliana Rosefeldta, który w istocie stanowi benefis Cate Blanchett. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Pyszna zabawa suwerena, czyli musical "Piloci" w warszawskim Teatrze Muzycznym Roma

    Widownia pęka w szwach i co rusz bije brawo. Co ją zachwyca? Musical o polskich lotnikach, którzy wsparli w czasie drugiej wojny światowej brytyjskie lotnictwo. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Historia nie z tego świata, czyli aborcja w filmie "24 tygodnie"

    Do kin wszedł wczoraj niemiecki dramat „24 tygodnie” – film bardzo trudny w odbiorze, ale niezwykle ważny. I smutny. Zachęcam do pójścia do kina, choć nie ukrywam, że sama nie byłabym w stanie obejrzeć tego obrazu w sali pełnej ludzi. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Papierowy księżyc z nieba spadł, skończył się video-film

    "Galerianki" (2009) i "Baby Blues" (2012) sprawiły, że obrazy Katarzyny Rosłaniec przywykliśmy postrzegać jako narracje dziewczyńskie, nieco może nadwyraziste formalnie, lecz dzięki swej atrakcyjności wizualnej przyciągające do kin rzesze młodych ludzi. Głos pokolenia? Pojawiały się i takie opinie. W przypadku "Szatan kazał tańczyć" – filmu w całości utrzymanego w estetyce instagramowo-rockowej – z pewnością nie będzie inaczej. Sukces frekwencyjny tego – było nie było – kina niezależnego wydaje się kwestią przesądzoną. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Ateiści i innowiercy śpią jutro dłużej!

    Ale nie wszędzie i bynajmniej nie wszyscy. Dłużej pośpią sobie np. nie-katolicy z klasy IIa z pewnej publicznej szkoły podstawowej w Śródmieściu Warszawy, bo ich katoliccy koledzy pójdą jutro na 8 rano na mszę do pobliskiego kościoła. Nauczyciele też zresztą pójdą. Nie żebym miała coś przeciwko mszy inaugurującej nowy rok szkolny - przeciwnie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Dzień Matki, Macochy i Mamy Przybranej

    Wszystkim Matkom, Macochom i Mamom Przybranym życzę Szczęścia, Spełnienia, Radości, Zdrowia, Wytrwałości, Miłości oraz Wytchnienia. Zaś Kobietom, które pomagają swoim partnerom/partnerkom w opiece nad ich dziećmi, życzę tego samego, co Matkom, Macochom i Mamom Przybranym, a także tego, by przestały być w końcu niewidzialne i niesłyszalne dla polityków, urzędników, krewnych dzieci, którymi się opiekują itd. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Widziałam wiele mórz

    …lądów zresztą też i od wczesnego dzieciństwa tęskniłam za pełnią – taki oto (auto)portret artystki-nomadki wyłania się z „Wyspy Łzy”, najnowszej książki Joanny Bator. Teoretycznie wszystko gra: podróże wszak kształcą, otwierają na inne i obce, a tęsknota za pełnią – czemu nie – może się zdarzyć nawet dziecku. Lecz przecież nie o przeżycie i doświadczenie w literaturze chodzi, ale o reprezentację tychże, a z tym u Bator krucho. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Borejków walki nad bzdurą

    Nakładem wydawnictwa Akapit Press ukazał się właśnie dwudziesty tom „Jeżycjady” Małgorzaty Musierowicz. Niegdyś serię tę stanowiły opowieści o dziewczętach z poznańskich rodzin Żaków oraz Borejków, teraz powieści coraz częściej zorientowane są na męskich członków rodu Borejków. Konkretnie zaś na synów Gabrysi, która od trzeciej części („Kwiat kalafiora”) stanowi centralną postać cyklu, oraz jej siostry Idy (tytułowej bohaterki tomu czwartego). Najnowszy tom („Wnuczka do orzechów”) opowiada przygody Ignacego Grzegorza (potomek Gaby) oraz Józinka (pierworodnego Idy) – siostry chłopców przebywają właśnie w Anglii oraz Szwajcarii, dzięki czemu autorka może skoncentrować się na tym, co w powieści dla dorastających dziewcząt najważniejsze, a więc na perypetiach miłosnych nastolatków płci męskiej [sic!]. Bez sensu, prawda? Nie koniec to jednak zdziwień. Inna rzecz, że Musierowicz wcale nie pierwszy raz zadziwia (i rozczarowuje) swe czytelniczki. Na forach internetowych wrze aktualnie dyskusja, czy „Wnuczka do orzechów” gorsza jest od wysoce irytującej „McDusi” (dziewiętnastej części „Jeżycjady”), czy może jednak lepsza (a jeśli tak – to w czym). CZYTAJ WIĘCEJ