O autorze
Jestem historyczką i krytyczką literatury oraz sztuk wizualnych. Napisałam książkę krytycznoliteracką, piszę kolejne książki krytycznoliterackie, choć najchętniej napisałabym powieść o Izabeli Łęckiej (to kiedyś). Wierzę w każdą możliwą jeszcze Panią Bovary i kilku innych ludzi. Poza tym – wierzę w magię słów, zdarzeń, rzeczy i wszystko to, co pozostaje współczesne (adekwatne swoim czasom, miejscom, zasobom). W jednej kwestii pozostaję (absolutnie) anachroniczna: może to wyniknie w tym blogu, którego pisać będę – jak to się niegdyś mówiło – „z zachwycenia”. Lubię wszelkie byty i zdarzenia zagęszczone, intensywne. Jednym słowem – lubię sztukę. Mam swoje miejsce (jest mi tu dobrze) i z niego właśnie będę pisać.

Już jutro! Warsaw Gallery Weekend

Tym razem nie omawiam, nie referuję, ale zapraszam na Warsaw Gallery Weekend (28 – 30 września 2012, Warszawa). (Dobra) impreza zapowiadała się już od dawna, a zapowiedzi pełne były niespodzianek oraz obietnic, dlatego nie mogę się doczekać. Na co właściwie czekam? Na wielki, stołeczny wernisaż, który odbywa się jednocześnie w 17 najciekawszych galerach oraz fundacjach sztuki współczesnej.

Zaproszenie, program, szczegóły:

http://kultura.onet.pl/sztukipiekne/warsaw-gallery-weekend,1,5221818,artykul.html


W tej imprezie chodzi przede wszystkim o artystów, otwarcia, wystawy i sztukę współczesną, ale nie tylko… Już się bowiem utarło, że jeśli w stolicy dzieje się coś większego, znaczącego, to nieodmiennie musi chodzić również i o miasto Warszawę. Dlaczego tak jest? Ano dlatego, że Warszawa – choć różna, wcale nie zawsze fajna – jednak jest fenomenem.


Warsaw Gallery Weekend to święto sztuki oraz Warszawy. Nie świętujemy miasta jako takiego – fetujemy obecność w nim tej szczególnej energii, za sprawą której nieustannie jest jeszcze wola, miejsce i możliwości dla zaistnienia niełatwej, niejednorodnej, nierzadko trudnej do pokazania czy odbioru sztuki współczesnej (każdej sztuki – jest to bowiem wydarzenie z udziałem artystów, kuratorów, znawców i amatorów sztuki tak z Polski, jak zza granicy). Choć urzędnicy warszawscy nie doceniają tego, to jednak sztuka lubi Warszawę, a Warszawa – jako miejsce – stanowi przestrzeń fenomenalną, idealną wręcz dla tworzenia i wystawiania sztuki współczesnej.

A właśnie. Galeria lokal_30 niebawem zmienia miejscówkę i właśnie w tę sobotę urządza ostatnie śniadanie z artystami w dotychczasowej siedzibie. Kto zna lokal, ten pewnie pożałuje balkonu z widokiem na tętniące życiem pawilony. Należy się jednak cieszyć, bo galeria przenosi się w nową, niemal pięciokrotnie większą przestrzeń, co niewątpliwie otworzy przed nią nowe możliwości.



Co więc robimy w najbliższy weekend? Robimy wszystko, żeby zobaczyć jak najwięcej. Szczególnie jednak polecam lokal_30, który będzie się żegnał z dotychczasową siedzibą i – prócz otwarcia wystawy „Komfortkampf” węgiersko-francuskiego kolektywu Société Réaliste (świetna, składająca się m. in. z filmu „A life to see”, którego projekcja on-line rozpoczęła się w lutym 2012 roku, a zakończy się w marcu 2113! Szczegóły w poniższym linku) – zorganizuje jeszcze swoje ostatnie (w starym miejscu i w dotychczasowej formule) śniadanie z artystami oraz, jako bonus i niespodziankę, otworzy na najbliższe trzy dni dodatkową przestrzeń na 3 piętrze, gdzie pokaże wideo 3 artystów:

https://www.facebook.com/events/110884342399178/

Jeszcze zdanie o „new videos Baugart, Janin, Constantinescu”: wszystkie trzy projekty w jakiś sposób dotyczą przestrzeni miejskiej. Jest to odpowiednio: Warszawa, Świecie, Bukareszt. Warszawę chwilowo biorę w nawias, bo juto i tak stanie się na całe trzy dni królową sztuki współczesnej, ale o Bukareszcie i o Świeciu, czyli o wideo Constantinescu i Janin, pozwolę sobie słów kilka. Artyści pokazują świat z nieco innej niż nasza, warszawska perspektywa. Stolica Rumuni jest dla powracającego tam od czasu do czasu Constantinescu (na stałe mieszkającego w Szwecji) miastem przepełnionym agresją, nieco prowincjonalnym, a jednak w niezbywalny i dojmujący sposób ojczystym: właśnie figura ojca, pana, męża i patrona w przestrzeni publicznej, w post-komunistycznej Rumunii poddawana jest niezwykle subtelnej analizie w filmie „Troleibuluz 92”.


Zupełnie inną pracą jest „KLAUDEK. Historia Świecia. 2010 – 2012” Zuzanny Janin. Narratorem historii Świecia jest jego mieszkanie, Klaudek. Z perspektywy tytułowego bohatera w coraz bardziej podupadającym miasteczku niezbyt dobrze się dzieje. Nie jest jednak beznadziejnie – przynajmniej odkąd mieszkańcy zaangażowali się w cykliczny projekt sztuki współczesnej „Przebudzenie” (zorganizowany tam przez Karinę Dzieweczyńską). Skoro oni mogli, to może i my spróbujmy odnaleźć coś pobudzającego, odświeżającego i poruszającego w sztuce współczesnej oraz w Warszawie? Jest do tego świetna okazja: jutro 17 otwarć w 17 stołecznych galeriach.
Trwa ładowanie komentarzy...