O autorze
Jestem historyczką i krytyczką literatury oraz sztuk wizualnych. Napisałam książkę krytycznoliteracką, piszę kolejne książki krytycznoliterackie, choć najchętniej napisałabym powieść o Izabeli Łęckiej (to kiedyś). Wierzę w każdą możliwą jeszcze Panią Bovary i kilku innych ludzi. Poza tym – wierzę w magię słów, zdarzeń, rzeczy i wszystko to, co pozostaje współczesne (adekwatne swoim czasom, miejscom, zasobom). W jednej kwestii pozostaję (absolutnie) anachroniczna: może to wyniknie w tym blogu, którego pisać będę – jak to się niegdyś mówiło – „z zachwycenia”. Lubię wszelkie byty i zdarzenia zagęszczone, intensywne. Jednym słowem – lubię sztukę. Mam swoje miejsce (jest mi tu dobrze) i z niego właśnie będę pisać.

Postępy populizmu (luty w kulturze)

Wydarzeniem kulturalnym lutego 2018 roku jest bez wątpienia publikacja manifestacyjnie antypisowskiej, publicystycznej, politycznej oraz otwarcie antydemokratycznej (krytycznej wobec ludu/suwerena/narodu, który w efekcie własnego wolnego wyboru tak się/nas urządził) książki poetyckiej Bohdana Zadury.

W wierszu „Demokracja” z opublikowanej w 2016 roku książki „Już otwarte” Bohdan Zadura stwierdzał: „wybierzcie swoich / przedstawicieli / a oni / już was / urządzą”. Efekty tych rządów oraz „urządzeń” (potoczne zwane „dobrą zmianą”) w wydanej właśnie nakładem Biura Literackiego książce poetyckiej „Po szkodzie” zdefiniowane zostały przez poetę jako tytułowa „szkoda”. Szkoda tym większa i boleśniejsza, że nie ograniczająca się li tylko do dewastacji instytucji publicznych, ale przekładająca się również na życie społeczno-kulturalne: „Poetów przeklętych / wyparli żołnierze wyklęci / Patriotyczną młodzież / patriotyczna odzież” – głosi wiersz "Postęp". I taka jest cała ta książka: dowcipna, choć przecież boleśnie realistyczna.

Zadura od wielu lat buduje swoją „karierę” – pisarską, redaktorską i translatorską – wokół spraw, ludzi i tematów cokolwiek nieklasycznych, niemainstreamowych oraz lokalnych (nie dość bowiem, że tłumaczy autorów ukraińsko- i węgierskojęzycznych, to często są to pisarze młodzi, początkujący). Zasadniczymi tematami oraz motywami "Po szkodzie" są nie tylko na różne sposoby przerabiana kondycja środkowoeuropejska, ale i sport (rzadziej same zawody, częściej kaleczący polszczyznę komentatorzy), a także takie aspekty tego, co realne, przez które trzeba przebrnąć bez znieczulenia – tropem doń prowadzącym jest na przykład puławski SOR.

Tom Zadury dzieli się na trzy części, z których pierwsza, najbardziej publicystyczna, jest równocześnie najbardziej liryczną – poeta (rocznik’45) dookreślił w niej swój stosunek do świata „po szkodzie”: „to już chyba / lepiej / byłoby / nie wybierać / żadnego” i „Doszło do tego / że w meczu Węgry–Rosja / kibicuję Rosji”. W części drugiej, zawierającej poematy prozą i zatytułowanej „Maszyna losująca”, Zadura umieścił wspomnienia z różnych okresów swojego życia (od studniówki po całkiem nieodległą przeszłości), by zarysować i uwypuklić nieprzypadkowość własnych wyborów etyczno-estetycznych. Zadura, owszem, ma świadomość, że z biegiem lat jego pamięć coraz bardziej degeneruje się do „maszyny losującej”, broni jednak własnych zasobów i układa je – wbrew ekspansywnym mediom, paskom, lidom, post-prawdom – w pełne melancholii kawałki. Część trzecia to utwory typu ready made opatrzone wspólnym tytułem „Skarbnica Narodowa” i stanowiące kompilacje aktualności zamieszczanych na stronie www.skarbnicanarodowa.pl. Dowiadujemy się z nich rozmaitych szczegółów na temat naszych „skarbów narodowych”. Zadura podaje, w jakich powstały technologiach, ile ważą oraz kosztują, jak są komentowane (zwykle nie są komentowane) i jaki właściwie jest cel ich edycji: „Emisja pierwszej zagranicznej monety poświęconej Marszałkowi / to powód do dumy dla każdego Polaka. Upamiętnienie Józefa / Piłsudskiego na prawnym środku płatniczy w kraju emitenta / niezbicie świadczy o tym, że twórca niepodległego państwa / polskiego należy do grona wielkich osobistości historii świata”. Rzecz jasna instytucje państwa polskiego, prócz tego, że dźwigają nasz kraj z kolan (oraz ruiny), dbają również o szczęście doczesne suwerena: „Srebrna moneta »Amulety szczęścia« to nie tylko wspaniały pomysł / na prezent. To Twój osobisty łut szczęścia, zaklęty w czystym srebrze. / Powierzchnię monety zdobią wielobarwny druk cyfrowy, kwiatowe / ornamenty oraz srebrne wstawki pokryte 24-karatowym złotem / przedstawiające kolejno czterolistną koniczynkę, słonika, podkówkę / i biedronkę”.


Książka poetycka Zadury to dość gorzki (choć z humorem przeprowadzony) wywód na temat skompromitowanych doszczętnie aspektów nowoczesność (w tym przede wszystkim idei postępu), które współcześnie manifestują się już tylko jako postępująca infantylizacja tego, co jest. Referowane przez poetę „nowe wspaniałe światy” to już tylko widma nowoczesności wyczerpanej samą sobą i staczającej się na naszych oczach w pandemonium populizmu, którego emblematem staje się na naszych oczach figura kobiety „chwalącej się” w telewizji śniadaniowej tym, że jest „szczęśliwą matką / czteroletniego syna z zespołem Edwardsa”.

Niezwykle przejmującym wydarzeniem była także premiera Platońskiej "Uczty", którą Krzysztof Garbaczewski wystawił 8 lutego na scenie Nowego Teatru w Warszawie. Jeśli chodzi o marzec 2018 roku w kulturze - czas zdominowany wydarzeniami związanymi z 50. rocznicą Marca'68 - ważne wydarzenia przyjdzie chyba przedstawić w formie... wyliczanki.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...